Londyn jaki lubię

Współczesna wielkomiejska dżungla, gdzie spotyka się nowoczesność z tradycją. Stolica gospodarcza i finansowa, niegdyś największe miasto na świecie i stolica Imperium Brytyjskiego. Londyn – tak bliski i daleki memu sercu.

Londyn od zawsze był w moim życiu, ale nigdy nie był moim życiem. Nie przepadam za tym miastem na tyle, żeby wracać do niego z rumieńcami na twarzy, zachwytem, czy żeby marzyć o zamieszkaniu w nim. Wręcz przeciwnie zawsze się przed tym broniłam i do Londynu wracam tylko ze względu na bliskich. Nie oznacza to jednak, że nie mam w nim swoich ulubionych miejsc. Mało tego, jestem nawet w stanie zrozumieć, że dla kogoś może być to ulubione miejsce na świecie. Gorzej jednak gdy mówi mi o tym ktoś kto przez 6 lat mieszkał w Rzymie. Serio! Znam taki przypadek! Mnie w Londynie brakuje mi poczucia bezpieczeństwa i klimatu tworzącego charakter miejsca. Zdecydowanie męczy mnie multikulturowość miasta, jego ogrom i chaos. Każdy z nas zna z filmów Big Bena i Pałac Buckingham i jest to dla wielu pierwszy przystanek na mapie Londynu. Wiele osób patrzy Pałac z nadzieją, że zza firanki w oknie zobaczy słynną starszą panią znaną z banknotów lub zrobi szałowe zdjęcie z piętrowym autobusem w tle ze słynną londyńską dzwonnicą.

Wydaje mi się, że Londyn powinien zobaczyć każdy i dla każdego będzie to miasto niespodzianką. Dla mnie dawne Londinium, stolica rzymskiej prowincji Brytanii okazała się już w dzieciństwie wyjątkowa za sprawą jednego z największych muzeów archeologicznych na świecie – British Museum. Było to miejsce, do którego w wieku mniej więcej 12 lat zabrał mnie po raz pierwszy stryj i od tamtego momentu było to nasze stałe miejsce spotkań mniej więcej raz do roku. Teraz jest to obowiązkowe miejsce, do którego udaję się zawsze, będąc w centrum miasta. Do którego wracam zawsze z tymi samymi rumieńcami na twarzy jak wiele lat temu. To muzeum jest miejscem wyjątkowym, gdyż ma w swoich zasobach cenne skarby starożytnego Egiptu, Mezopotamii, Chin, Grecji, Rzymu i reszty świata gdzie Brytyjczycy pojawiali się i ,,chronili” zabytki przed grabieżą i zniszczeniami wojennymi zabierając je wielkimi statkami do stolicy Imperium Brytyjskiego. Do najcenniejszych w zbiorach muzeum zalicza się rzeźby z ateńskiego Partenonu, egipskie mumie oraz kamień z Rosetty. Jeśli nie jest się pasjonatem starożytności, też warto odwiedzić to miejsce ze względu za bibliotekę muzeum położoną na największym krytym placu w Europie, dziedzińcu królowej Elżbiety II w całości przykrytym imponującym szklanym dachem. Dodatkową zachętą niech będzie fakt, że muzeum jest bezpłatne.

W Londynie znajduje się katedra, której kopuła jest drugą co do wielkości po tej z Bazyliki Św. Piotra w Rzymie. Mowa o katedrze Św. Pawła, która najlepiej wygląda z mostu Millenium. Ten wiszący most dla pieszych został otwarty w 2000 roku i na stałe wpisał się jako jedna z wizytówek miasta. Jest on łącznikiem między katedrą a brytyjskim muzeum narodowym międzynarodowej sztuki nowoczesnej – Tate Modern. W większości muzeum odwiedzać można bezpłatnie poza wystawami specjalnymi, co ciekawe całość kolekcji jest również udostępniana online. Wracając do mostu, stał się on jednym z moich ulubionych miejsc po tym jak zobaczyłam go w kilku filmach, a osobiście przekonałam się, że jest to świetne miejsce na spacer i plener fotograficzny.

To zabawne, ale jako dziecko uważałam, że w Londynie jest budynek najstarszy na świecie i za każdym razem, gdy go widziałam, zastanawiałam się jak to możliwe, że nadal stoi niemal nietknięty duchem czasu. Tower od London to jedna z wizytówek miasta, wzniesiona przez Wilhelma Zdobywcę w 1078 roku. I rzeczywiście dla małej dziewczynki mógł być to najstarszy budynek świata, jej świata a na pewno jeden z najbardziej majestatycznych, jakie kiedykolwiek widziała. Twierdza przez lata pełniła funkcję pałacu, fortecy, więzienia a podobno nawet i zoo. Była świadkiem dramatycznych wydarzeń, a dzisiaj pełni funkcję głównie skarbca królewskiego. Dla mnie jednak jest to miejsce, gdzie na kamiennych ławach tuż u progu fortecy mogę się wylegiwać w słoneczny dzień i spoglądać na majestatyczny Tower Bridge, chyba najpopularniejszy most na świecie. Z tego miejsca nad Tamizą chyba też najlepiej widać jak w Londynie tradycja miesza się z postępem gdzie zza potężnej twierdzy wyłaniają się szklane drapacze chmur z charakterystycznym 30 St Mary Axe – ekologicznym wieżowcem zwanym potocznie Korniszonem na czele.

Nie jestem fanką kolejnictwa i częściej podróżuję autem lub samolotem, ale za sprawą gwiazdy hinduskiego kina Sharukh Khana serce zabiło mi po raz pierwszy mocniej na widok dworca kolejowego. Mowa o St. Pancras Station, międzynarodowej stacji kolejowej położonej nieopodal biblioteki narodowej, którą zobaczyłam po raz pierwszy w filmie Jab Tak Hai Jaan, gdy główny bohater radośnie podskakiwał śpiewając Challa, challa. Budynek pochodzi z XIX wieku, a po remoncie na początku XXI wieku służy kilku milionom pasażerów rocznie. Stacja w stylu wiktoriańskim jest okazała z zewnątrz i klimatyczna w środku gdzie w centralnym miejscu na ścianie, tuż nad peronami widniej neonowy wieloznaczący napis ,,I want my time with You” a pod nim znajduje się wysoka na 9 metrów rzeźba z brązu przedstawiająca witającą się parę zakochanych. Na tym samym poziomie znajduje się kolejna rzeźba przedstawiająca poetę Johna Betjemana w pozie, którą podobno często przybierał wychodząc z pociągu, spoglądając z zachwytem na zwieńczenie łuku hali pociągów.

Kto pamięta uroczy film z boską Julią Roberts i Hugh Grantem na pewno wybierze się na Notting Hill. Kto nie oglądał, też niech się wybierze. Sercem tej dzielnicy jest Portobello Road, która dla mnie jest najbardziej klimatyczną i przytulną z londyńskich ulic. Jest to ta część Londynu gdzie kolorowe domy (bardzo…bardzo drogie), prowadzą do najciekawszej części ulicy, gdzie rozpoczyna się targ. Największy targ odbywa się w soboty i można kupić na nim niemal wszystko, co tylko miłośnicy antyków, staroci, unikatowych winyli i mody sprzed lat mogą sobie wymarzyć. W ciągu tygodnia też warto odwiedzić to miejsce ze względu na świetne knajpy, puby i pracownie artystyczne, w których kryją się czasami małe dzieła sztuki. Będąc w tej części miasta, warto wybrać się do Hyde Parku, żeby zobaczyć Pałac Kensington, położone nieopodal Muzeum Historii Naturalnej (też bezpłatne) lub po prostu zaczerpnąć świeżego powietrza w tym ogromnym zielonym miejscu położonym w środku miejskiej dżungli.

O Londynie można pisać wiele. Można się nim zachwycać, można go krytykować, a już na pewno dla nikogo nie pozostanie obojętny. Dla mnie to współczesna metropolia gdzie pod parlamentem wychodzi się z nowoczesnego dworca metra niczym ze statku kosmicznego po to, żeby za chwilę ujrzeć posąg Churchilla i przejść do Opactwa Westmisterskiego będącego łącznikiem z historią monarchii brytyjskiej. Teraz już kończąc wpis, pomyślałam o porównaniu Rzymu do współczesnego Londynu. W swoich najświetniejszych czasach Rzym też był światową metropolią, centrum gospodarczym i kulturalnym, miastem gdzie spotykali się mieszkańcy z najodleglejszych zakątków Imperium. Ten multikulturowy Londyn też jak kiedyś Rzym boryka się z podobnymi problemami i wydaje się, że nic poza postępem technologicznym go od niego nie różni. Mało tego aktualny Brexit, można śmiało porównać z rewolucją na miarę rozłamu Cesarstwa z tą małą różnicą, że dla jednych to prawdopodobnie po prostu nowy rozdział w historii państwa, dla drugich był to początek końca.

2 Replies to “Londyn jaki lubię”

  1. Kto wie, czy i tutaj nie będzie to początkiem końca. Końca Unii Europejskiej. Końca naszej cywilizacji…. Cywilizacje nie odchodzą z dnia na dzień, a jednak ulegają powolnej destrukcji, by zrobić miejsce nowym…

  2. Londyn to ciekawe miasto… to miasto które zachwyca każdym kawałkiem… byliśmy tam trzy razy i mam warzenie że nie wszystko widzieliśmy 🙂

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: