Kostrzyn nad Odrą – historia w ruinach

O Kostrzyniu nie mogę napisać więcej niż to, co widziałam i co na temat miejsca opowiedział mi przewodnik. Wizyta może i była krótka, ale zrobiła na mnie tak wielkie wrażenie, że nie wyobrażam sobie żebym nie mogła tego opisać.

W ostatni weekend w drodze z Berlina do Szczecina miałam okazję zrobić krótki przystanek w miejscu, które niespodziewanie wdarło się do moich myśli i mimo upływającego czasu nie może ich opuścić. Nie była to żadna oszałamiająca budowla, zapierający dech w piersiach krajobraz ani nawet przydrożna restauracja, w której odnalazłabym kuchnię na miarę restauracji z gwiazdką Michelin.

Byłam na starówce Kostrzynia nad Odrą, a właściwie w miejscu, gdzie znajdują się jej szczątki. Przed wojną Kostrzyn był pięknym miastem, jednym z najlepiej rozwiniętych nad Odrą. Miał ratusz, kościół parafialny, piękny rynek, odbudowany Zamek Krzyżacki i pochodzącą z XVI wieku twierdzę. Twierdza wybudowana na wzór włoskich fortec należała do najnowocześniejszych w Europie doby odrodzenia, a pod koniec XVII wieku była drugą co do wielkości twierdzą po magdeburskiej. W styczniu 1945 roku do miasta wkroczyły wojska radzieckie, które przez trzy miesiące walczyły o jego mury. Ostatecznie 30 marca 1945 roku miasto zostało zdobyte przez Armię Czerwoną, która tym samym miała drogę wolną do Berlina. To co się stało z miastem w wyniku działań wojennych jest przerażające, zostało ono zniszczone niemal w 100%, w gruzach legło ponad 8 000 domów.

Gdyby nie bujne zarośla porastające przez dziesiątki lat gruzowiska, starówka Kostrzynia po zniszczeniach odeszłaby na zawsze w zapomnienie. Nigdy nie podjęto decyzji o odbudowie miasta i w odróżnieniu od innych powojennych aglomeracji z odbudowaną starówką, ta kostrzyńska przestała istnieć. To właśnie roślinność pozwoliła zachować z niej to co zostało i w latach dziewięćdziesiątych zadbano o jej teren, porządkując i odkrywając pod warstwą ziemi w zaroślach ruiny budynków i brukowane ulice. Na jednej z ulic przewodnik opowiedział niezwykle wzruszającą historię znaną wśród mieszkańców o tym, jak na gruzy jednej z kamienic przychodziła kobieta, która niemal codziennie zamiatała schody do domu (tylko to właściwie zostało) z nadzieją, że kiedyś jej dom zostanie odbudowany i mimo zaawansowanego wieku uda jej się do niego wrócić.

Chwile spędzone pośród ruin uświadomiły mi jak brutalna i bezwzględna moje być wojna, jak szybko może wszystko zmienić. W dawnym Kostrzyniu tętniło życie, miasto zamieszkiwali bogaci kupcy i rzemieślnicy, którzy z dnia na dzień stracili wszystko. To co zobaczyłam skojarzyło mi się z wizytą w Ostii, po której spacerowałam kompletnie sama, po brukowanych ulicach, odwiedzając budynki, amfiteatr, łaźnie… Jednak port niedaleko Rzymu to starożytne miasto, które czasy świetności ma całe wieki za sobą, a mimo wszystko jest lepiej zachowane niż miasto nad Odrą. Przerażające jest to, że po mieście, które niemal 100 lat temu tętniło życiem, nie pozostało właściwie nic.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: