Berlin – lubię to!

Tym razem wpis o ekspresowej wycieczce do Berlina, o tym, co przez kilka godzin zwróciło moją uwagę, i dlaczego chciałabym kiedyś do tego miasta wrócić. O odwiedzeniu Berlina myślałam od dawna, jednak zawsze były miejsca, do których ostatecznie wybierałam się w pierwszej kolejności. Tym bardziej, kiedy nadarzyła się okazja na jednodniowy wypad do Berlina z przewodnikiem, szybko spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i ruszyłam w drogę. Jeden dzień to istna bieganina, ale wystarczyło żebym polubiła stolicę zachodnich sąsiadów.

Do Berlina przyjechaliśmy ok. 8 rano w sobotę, kiedy miasto ledwie co budziło się po piątkowej nocy. Pora na zwiedzanie idealna, gdyby tylko nie to zmęczenie po nocy w autokarze. Pierwsze co zobaczyłam po przebudzeniu w stolicy Niemiec to jeden z najsłynniejszych męskich pocałunków w historii, czyli Brother Kiss Breżniewa i Honeckera autorstwa Rosjanina Dimitra Vrubela, uwieczniony w formie graffiti na fragmencie muru berlińskiego. Grafika znajduje się na murze, który ciągnie się wzdłuż Szperwy na długości 1316 metrów i jest częścią East Side Gallery. Galeria jest największym tego typu miejscem na świeżym powietrzu na świecie. Rocznie odwiedza ja ok niemal 1,5 miliona osób. Graffiti na murze to ok. 100 prac wykonanych przez artystów z 21 krajów. To, co dzisiaj możemy podziwiać w East Side Gallery to rekonstrukcja wcześniejszych prac, które powstały po wschodniej części muru zaraz po jego upadku.

Kolejnym punktem na moim berlińskim szlaku była Wyspa Muzeów. Jest to kompleks kilku skupionych blisko siebie muzeów, gdzie wielbiciele sztuki mogą krążyć bez przemieszczania się z jednego na drugi koniec miasta. Na kompleks muzealny składają się: Muzeum im. Bodego, Muzeum Pergamońskie, Nowe Muzeum, Stara Galeria Narodowa oraz Stare Muzeum. Niestety, moja kilkugodzinna wizyta w stolicy Niemiec nie pozwoliła na odwiedzenie któregokolwiek z nich, ale to Pergamońskie i Nowe na pewno kiedyś odwiedzę. Są to miejsca słynne na cały świat ze względu na posiadane zbiory i każdy szanujący się starożytnik powinien je zobaczyć. W Muzeum Pergamońskie można podziwiać zrekonstruowany Wielki Ołtarz Zeusa oraz ogromne zbiory sztuki hellenistycznej. Nowe Muzeum to natomiast jedno z najsłynniejszych muzeów egipskich, w którym znajdują się między innymi kolekcje papirusów oraz wystawy prehistoryczne i z okresu średniowiecza.

Berlin to bardzo nowoczesne miasto i niekończący się plac budowy, pełne turystów z całego świata. Najbardziej widoczny tłok zastałam pod wizytówką miasta — Bramą Brandenburską i siedzibą Bundestagu — Reichstagiem. Zabytkowa brama od lat 90. tych XX wieku to nie tylko symbol zjednoczonych Niemiec, ale i symbol Pokoju i Wolności, której położenie przy Pariser Platz tworzy jedno z najbardziej urokliwych miejsc w mieście. Kilka kroków dalej znajduje się jedno z najbardziej poruszających i oryginalnych miejsc, jakie można sobie wyobrazić, mowa o Pomniku Pomordowanych Żydów Europy. Pomnik niecodzienny i wymowny bardziej niż 1 000 słów, którego powierzchnia wynosi 19 tysięcy metrów 2. Zaprojektowany przez Petera Eisenmana i odsłonięty w 2005 roku składa się z 2711 betonowych bloków, ustawionych w szeregach na różnej wysokości powierzchni i pozostawia odwiedzającym szerokie pole do interpretacji. Będąc w tym miejscu, warto udać się (5 minut spacerem) na najbardziej ruchliwy berliński plac Potsdamer Platz. Znajduje się tam oryginalny fragment muru berlińskiego oraz robiące ogromne wrażenie Sony Center. Kompleks budynków zbudowanych przez firmę Sony to jedno z najdroższych centrów na świecie, w którym mieszczą się: sklepy, restauracje, centra konferencyjne, hotele, biura, galerie i kina. Miejsce o tyle wyjątkowe, że jego centralna część znajduje się pod dachem, ale ma się wrażenie, że jest się cały czas na zewnątrz, tym bardziej że nie przechodzi się przez żadne zewnętrzne drzwi.

Ostatnim etapem mojej wizyty w Berlinie była Budapester Strasse, przy której prawie rok temu w czasie jarmarku bożonarodzeniowego miał miejsce makabryczny zamach terrorystyczny. Dramat rozegrał się pod Kościołem Pamięci Cesarza Wilhelma (Cesarz Wilhelm II polecił wybudować świątynię na pamiątkę dziadka — cesarza Wilhelma I, jednak po II wojnie światowej miejsce nabrało nowego znaczenia jako kościół pamięci ofiar wojennych), który jest jedną z najbardziej oryginalnych budowli sakralnych, które kiedykolwiek widziałam. Kościół to właściwie dwa kościoły, bo po tym wzniesionym w XIX wieku, ocalała po II wojnie światowej jedynie cześć z wieżą kościelną. Tuż obok wybudowano na początku lat 60. tych XX nowy kościół, wyglądający dość nietypowo z zewnątrz. Kościół z daleka wygląda jak biurowiec, wykonany jest ze szkła i betonu w kształcie wielokąta. Wewnątrz natomiast wygląda magicznie ze względu na ołtarz prosty w formie, niezwykłą barwę światła wpadającą przez setki małych witraży i niebywałą ciszę. Należy pamiętać, że kościół znajduje się przy bardzo ruchliwej ulicy, natomiast zastosowanie warstw szkła i betonu spowodowało, że jest kompletnie wytłumiony od hałasu. I na koniec coś, co teoretycznie jest niemożliwe… w Berlinie można zobaczyć czas! W sąsiedztwie kościoła znajduje się Europa Center (w XX wieku luksusowy jak na owe czasy dom towarowy), a w nim zegar wodny. Zaprojektowany przez Francuza Bernarda Gittona w 1982 roku zegar wodny z wahadłem ustawiony jest w pionie na wysokości trzech pięter i wygląda jak ogromne laboratorium, przy którym chętnie gromadzą się dzieci z zaciekawieniem obserwujące konstrukcję.

Jeden dzień (właściwie jakieś 10 godzin) w Berlinie to stanowczo za mało, aby poznać miasto ale wystarczająco, by się z nim oswoić i mieć apetyt na kolejną wizytę. Na pewno następnym razem ominę oblegane przez turystów ścisłe centrum i skupię się na muzeach oraz postaram się spędzić trochę czasu w artystycznej dzielnicy miasta – Kreuzbergu. Niezmiernie cieszę się, że taka krótka wizyta odbyła się z przewodnikiem, dzięki czemu nie traciłam czasu na odnajdywanie zakamarków miasta, przy okazji dowiadując się więcej niż z niejednej książki. Czego mi zabrakło to poczucie klimatu miasta, w te kilka godzin okazało się wprawdzie bardzo żywe i ciekawe, ale jednocześnie jakieś takie sterylne… tak czy inaczej Berlin — lubię to!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: