Bajkowe Troki

Za zielonymi pagórkami i jeziorami, rzut beretem od stolicy Litwy przyjezdnych z daleka i całkiem bliska witają mieszkańcy Trok. Troczanie witają dosłownie, bo niewielkie miasto jedyną szansę na parking daje na prywatnych posesjach ich właścicieli…

Będąc w Wilnie naprawdę warto wybrać się do oddalonych o 30 km Trok. Położone na półwyspie między czterema jeziorami, urokliwe miasto w kilka chwil przenosi w bajkowy świat odległych czasów wielkiego księcia Witolda i tajemniczo brzmiących Karaimów. Troki to perełka nie tylko okręgu wileńskiego, ale i całej Litwy, dawna stolica państwa, którą ochoczo odwiedzają zarówno turyści jak i mieszkańcy coraz bardziej zatłoczonego Wilna.  Dla Litwinów to miejsce odpoczynku, kiermaszów i wystaw, dla turystów (dla mnie) wielka niespodzianka. Odwiedzając dawne centrum państwa litewskiego koniecznie trzeba zaopatrzyć się w okulary przeciwsłoneczne i czapkę… chyba, że chcesz mrużyć oczy i dorobić się przeziębienia  (nad jeziorem wieje wiatr, bardzo mocny wiatr!).

Pierwsze wzmianki historyczne o Trokach pochodzą z XIV wieku, kiedy wielki książę litewski Kiejstut (ojciec słynnego Witolda – brata stryjeczny króla Władysława Jagiełły)  docenił  wyjątkowe ze względu strategicznego (ląd pośród czterech jezior) miejsce i postanowił wznieść murowany zamek obronny. Zamek powstał w miejscu znacznie mniejszej, drewnianej budowli wzniesionej przez jego ojca Giedymina. Ogromny murowany zamek wzniesiony na wyspie stał się na lata siedzibą władców Wielkiego Księstwa Litewskiego. Co ciekawe nawet po przeniesieniu stolicy do Wilna książę Witold ze względów bezpieczeństwa nadal mieszkał w Trokach. Zamek poza typową zabudową obronną (baszty) posiadał kaplicę, ogromny dziedziniec, więzienie i największą na ówczesnej Litwie salę książęcą. W 1375 roku mury zamku skutecznie odparły atak Krzyżaków, jednak nie obyło się bez dotkliwych zniszczeń. Siedziba władców Litwy w XV wieku była świadkiem dramatycznych wydarzeń… To tutaj 1430 roku na rękach króla Polski Władysława Jagiełły zmarł litewski książę Witold, a ich brat Zygmunt został zamordowany przez spiskowców. Przez lata miejsce traciło na znaczeniu militarnym, kres jego świetności przyniosła wojna Rzeczypospolitej i Rosji w latach 1654–1667. Przez wiele lat zamek popadał w ruinę, dopiero w połowie XX wieku rozpoczęto prace konserwatorskie. W latach sześćdziesiątych odbudowano centralny gmach zamku z wieżą mieszkalną, a w następnym dziesięcioleciu obszar przedzamcza. Dzisiaj jest to jedno z najchętniej odwiedzanych obiektów historycznych i największy zamek na Litwie.

Będąc na zamku w Trokach po drugiej stronie jeziora Galwe widać przepiękny biały pałac. Budynek otoczony ogromnym parkiem to pałac Tyszkiewiczów w Wace Trockiej, który obecnie stanowi siedzibę Królewskiego Związku Szlachty Litewskiej. W I połowie XIX Waka Trocka weszła w posiadanie hrabiego Józefa Tyszkiewicza, którego syn w miejscu drewnianego dworu wzniósł pałac wzorowany na warszawskich Łazienkach. Obiekt nie jest udostępniany (wewnątrz) zwiedzającym, jednak polecam odwiedzić park go otaczający oraz taras widokowy nad jeziorem, z którego rozprzestrzenia się widok na zamek trocki.

Od XIV wieku Troki zamieszkują Karaimi, których z Krymu sprowadził wielki książę litewski Witold. Ich obecność w sercu Litwy nie jest przypadkowa i świadczy o dobrym zamyśle politycznym władcy. Po pierwsze Karaimi posługiwali się na co dzień językiem tureckim, dzięki czemu Litwini w łatwy sposób mogli kontaktować się Tatarami. Po drugie był to lud uzdolniony wojskowo i szybko jego przedstawiciele weszli w skład gwardii przybocznej władcy. Po trzecie nowi mieszkańcy słynęli z pracowitości tak więc wciąż rozbudowywana siedziba władców Litwy zyskała dobrych budowniczych. Karaimi to bardzo hermetyczna grupa (Karaimem można zostać tylko jeśli się nim urodzi), której wiara opiera się tylko i wyłącznie na Starym Testamencie, nie uznając Nowego Testamentu, Koranu ani Talmudu. Wyznawcy karaimizmu w Trokach cieszyli się dużą swobodą zarówno religijną, jak i obyczajową. Do dzisiaj w Trokach znajduje się pochodząca z XVIII wieku kienesa (świątynia karaimska) oraz ulice pełne typowych dla tej grupy etnicznej domów (drewniane, kolorowe domy budowane szczytem do ulicy).

Do Trok warto się udać również ze względów kulinarnych. W restauracjach nad jeziorem skosztować można za niewielkie pieniądze kuchni karaimskiej i innych przysmaków Litwy. Kuchnia litewska poza cudnym chłodnikiem serwuje dania z ziemniaka pod każdą postacią, kuchnia karaimska to jednak przede wszystkim kibiny. W Trokach z widokiem na jezioro Galwe przepyszne drożdżowe, pieczone pierogi (tradycyjne z baraniną) można zjeść już za niewiele ponad 5 euro (obowiązkowo do picia kwas chlebowy), natomiast doznania kulinarne są bezcenne! Ja z łakomstwa nie zrobiłam w restauracji zdjęcia, za to poparzyłam się gorącym farszem.

Troki to zupełnie inna bajka i kawałek Litwy ugryziony z innej strony… Typowo turystyczna miejscowość, uporządkowana, piękna i niezwykle inspirująca. Kolorowe domy karaimskie, ogromny zamek, malowniczy pejzaż jezior tworzą niepowtarzalny klimat miejsca, którego ja osobiście nie potrafię porównać do żadnego innego mi znanego.

P.S. Dziękuję Janku, że z Twoją pomocą zobaczyłam Troki i mogłam zjeść pewnie najlepsze kibiny w okolicy!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: